10 gru 2011

Moja deklaracja niekompetencji

Od czasu do czasu pod moimi postami pojawiają się komentarze zarzucające mi brak kompetencji, nieznajomość podstawowych pojęć z dziedziny piwowarstwa, laickie podejście do opisywanych piw i tym podobne przywary amatora. O ile są to uwagi utrzymane w tonie przyjaznym lub neutralnym, pozostawiam je – nie jestem osobą, która reaguje jak jeż na każde słowo krytyki. Jednak trafiają się też „znawcy”, „eksperci”, których wypowiedzi przekraczają granicę mojej tolerancji. Ich aroganckie wypowiedzi potrafią mnie wytrącić z równowagi, czego efektem jest przykra pyskówka oraz kasowanie komentarzy.

Aby w przyszłości uniknąć takich nieprzyjemnych sytuacji, postanowiłem ogłosić osobistą deklarację niekompetencji.

Moi Drodzy, informuję oficjalnie, że jestem piwoszem amatorem. Nie znam dokładnie każdego aspektu produkcji piwa, nie potrafię nazwać związków chemicznych powstających w piwie, nie wiem skąd się bierze „masełko” i „warzywa”, ani w jakiej temperaturze fermentuje się imperial stouta. I nie zamierzam się tego dowiadywać! Nie planuję pójść na kurs kiperski (czy jak to się nazywa w przypadku smakowania piwa) i jestem raczej pewny, że nikt nie zaprosi mnie do jury oceniającego piwa w konkursie.


Piszę tak, jak mi na to umiejętności pozwalają. Opisuję smaki tak, jak je odczuwam i używam porównań do takich, które również wy powinniście znać. Wolę porównać coś do smaku marmolady różanej niż rzucić nic nie mówiącą nazwą związku chemicznego. Tak, jestem amatorem. Nie interesuje mnie rozkładanie piwa na czynniki pierwsze. Nie mam laboratorium i nie analizuję każdego aspektu piwa według ściśle określonych kryteriów.

Moje zdjęcia również są amatorskie i często nieudolnie wykonane (warunki oświetleniowe). I inne nie będą, ponieważ nie zamierzam inwestować w sprzęt fotograficzny i specjalne atelier.

Mam nadzieję, że po tej deklaracji raz na zawsze zamilkną domorośli krytycy mojej skromnej robótki. Za to gorąco zachęcam do dzielenia się własnymi opiniami na temat opisanych tu piw.

Miłego czytania i komentowania

==Radar==

11 odpowiedzi:

  1. A tak w ogóle czy gdzieś jest tu napisane "specjalistyczny blog o piwie"? Blog pisany przez smakosza - amatora dla smakoszów - amatorów i tak właśnie jest najlepiej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Niby racja, ale wydaje mi się, że zdanie "Nie zamierzam się tego dowiadywać" jest trochę przykre. W takim przypadku nie wiesz, czy jest to wada, czy też zaleta piwa. Wystarczy, że zgłębisz kilka podstaw i od razu Twoje spojrzenie się zmieni. Powodzenia!!!

    Pozdrawiam,
    http://smakpiwa.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Radar, tak trzymaj. To jest mój ulubiony blog piwny miedzy innymi dlatego że prowadzi go osoba która nie robi z piwa religii, a pisze o nim po ludzku, bez naukowego (a raczej pseudonaukowego) zadęcia. Zdjęcia też są ok. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja się zgadzam po części z kolegą Radarem, jak i po części z kolegą Smakpiwa.

    Fajnie mieć jakieś podstawy, wiedzieć jak to działa. Ale z drugiej strony my blogerzy piwni nie jesteśmy sędziami na zawodach, ja sam nie oceniam piw w sposób jaki wchodzą w daną kliszę, dany gatunek piwa. Piwo ma być po prostu dobre.

    OdpowiedzUsuń
  5. Każdy "ekspert" może się wziąć i pisać sam... AAAA nie chce się... to co innego... To jest blog, czyli subiektywne spojrzenie na temat przedstawiany...

    OdpowiedzUsuń
  6. Parafrazując Toma Waitsa uważam,że "PISANIE
    O PIWIE MA TAKI SAM SENS JAK TAŃCZENIE
    O ARCHITEKTURZE", jednemu smakuje takie drugiemu
    inne i chwała im za to,że chcą sę tym podzielić
    z innymi amatorami.O wiele bardziej wolę czytać
    tego typu opinie niż specjalistyczny slang.
    Tak trzymać, amatorzy piwa łączcie się !

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja bym się w ogóle nie przejmował ujadaniem wszelkiej maści wściekłych jamników i rozszalałych yorków. Są małe, to robią wiele hałasu, żeby je świat dostrzegł. Mój pies wie coś o tym, jest duży, chadza z luźną dostojnością i jest szczekliwie powściągliwy, ale jak już szczeknie...

    Też stosuję taką zasadę i nie narzekam. W końcu ordnung muss sein! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Radar! Tak trzymać! Gdyby każdy kto kupuje piwo rozbierałby je na czynniki pierwsze, analiza zawartości białek, srałek i innych chemicznych pierdół straciłby sens picia piwa! Fakt że jedno ma więcej czegoś a mniej innego nie zmieni faktu że albo mi to smakuje albo wylewam do kibla. Prosta zasada konsumencka.
    Radar! Piwo oceniaj ZAWSZE subiektywnie. Tak jak ja to robię. Nie zawsze się z Tobą zgadzam i uważam że to jest normalne. Wszyscy ci naukowcy co to z mikroskopem i tablica Mendelejewa podchodzą do piwa tak na prawdę gówno się na nim znają. Proste jak niemieckie prawo czystości z 1516 roku!
    wielkie pozdro z Warszawwy! Roberto

    OdpowiedzUsuń
  9. Radar-dzięki za komentarze,dla mnie jesteś fachura,pozdro.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam identyczny problem - prowadzę blog o drinkach i przygotowuję drinki czasem według własnych pomysłów. Oczywiście mam kilku czytelników, którzy pod wpisami komentują moją niekompetencje, złe nazewnictwo (nawet w przypadku przepisów, które pochodzą z różnych publikacji) itp. A też jestem amatorką i na moim blogu wyraźnie jest to zaznaczone. Grunt to się nie przejmować :)

    OdpowiedzUsuń

Nieś dobrą nowinę, gdzie tylko się da